Porozmawiajmy o... dialogach

Są książki, w których dialogi nie pojawiają się wcale. Inne natężeniem kwestii wypowiadanych przez bohaterów dorównują dramatom. Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy. Wszystko zależy oczywiście od umiejętności pisarskich autora, jego pomysłu na całość historii i tego, jak z dialogami sobie poradzi.
Statystycznie rzecz biorąc, lepsze są książki nie „przegadane”, takie, w których dominują opisy. Jednak to zbyt prosta teoria, łatwo ją obalić. W niektórych przypadkach o prawdziwej wartości książki decydują właśnie błyskotliwe wymiany zdań między bohaterami, są jednym z najważniejszych atutów – tak było np. z sagą wiedźmińską Sapkowskiego – trudno ją sobie wyobrazić bez tych charakterystycznych dialogów.
Żeby dialogi wzbogacały, a nie zaśmiecały naszą książkę, trzeba się nad nimi napracować. Wygląda na to, że początkujący pisarze są przekonani o czymś wręcz przeciwnym. Wiele ich tekstów składa się prawie wyłącznie z dialogów, rzadko przeplatanych krótką relacją z działań bohaterów.
Trudno ocenić, czy uważają opisy za trudne do napisania, czy raczej za nudne i męczące w odbiorze. Chcą też ograniczyć do minimum rolę narratora, więc odpowiedzialność za wprowadzenie w realia świata przedstawionego przenoszą na bohaterów. Wszystko jest w porządku, dopóki nie przekroczy się cienkiej granicy, za którą zaczyna się sztuczność.
O ile gadający bez przerwy bohaterowie się zdarzają i możemy to zaakceptować w powieści, o tyle wyjaśnianie sobie oczywistości bywa rażące. Zwłaszcza jeśli chodzi np. o specjalistów w danej dziedzinie, którzy, rozmawiając o sprawach zawodowych, tłumaczą sobie podstawowe pojęcia – oczywiście dlatego, żeby czytelnik za nimi nadążał. Jednak cała sytuacja staje się absurdalna. Jak więc wprowadzić czytelnika w świat powieści? Żeby nie nadużywać opisów, ale ustrzec się takich sztucznych sytuacji, możemy zastosować np. naradę różnego pochodzenia bohaterów (jest to zabieg popularny w literaturze fantasy).
Najłatwiej (i najbardziej ekonomicznie – unikamy przydługich opisów) jest wpleść dużo istotnych szczegółów w rozmowę dwóch postaci. Wielu młodych pisarzy lubi chodzić na skróty. Trzeba poświęcić dużo uwagi pisanemu tekstowi, żeby uniknąć wyjaśniania sobie oczywistości, przedstawiania jednego bohatera przez drugiego albo sytuacji, które nigdy nie wydarzyłyby się w realnym życiu.
„Chodzenie na skróty” i zastępowanie opisów dialogami może się okazać drogą bez powrotu. To mało odkrywcze, ale również w sztuce pisania książek trzeba zachować równowagę – w tym wypadku między ilością dialogów a ilością opisów. Trzeba się zastanowić nad każdą sytuacją osobno i rozważyć, które rozwiązanie będzie najbardziej korzystne dla tekstu.






Dodawanie komentarza
Jeśli chcesz dodać komentarz, zaloguj się.
Komentarze
Brak komentarzy.